Menu

Liny, rekiny, ostronosy i takie, takie!

Każdy z nas od czasu do czasu potrzebuje leniwego wypoczynku. Przyszedł czas i na nas… Za pośrednictwem biura podróży kupujemy pakiet: przelot, transfer, hotel all inclusive. Koszt naszych prawie dwu tygodniowych wakacji (10 noclegów, przeloty) to 1,629.50 EUR (6,992 PLN).

Machamy nóżankami

Nasz gigant w Meksyku to głównie plażowanie i obżarstwo. Zatrzymujemy się w hotelu all inclusive. Jedzenia i picia nam nie brakuje. W naszym pokoju mamy bogato zaopatrzony barek. W hotelu znajduje się kilka barów, bufety i restauracje tematyczne (stek house, chińczyk i restauracja rybna). Wszystko do naszej dyspozycji 🤩! W hotelu można pluskać się w basenach, zrelaksować w jacuzi. Na plażę, która oddalona jest o jakieś 400 metrów możemy dostać się meleksem, który co kilka minut wozi leniwych turystów. My lubimy aktywny wypoczynek i trasę 400 metrów pokonujemy na własnych nogach 😂 😂 😂…


Zabójcze kokosy

Czy wiecie, że rocznie około 150 osób ginie na skutek zranienia spadającym kokosem🌴! Rekiny zabijają średnio 5 osób, a jakoś nikt nie ucieka z krzykiem na widok palmy kokosowej 😂😂😂!!!


Na plaży bar dla gości i bufet, który odwiedzamy za każdym razem w drodze powrotnej z plaży do hotelu… Jakoś tak go postawili na naszej drodze…

W ciągu dnia przy basenie organizowane są zajęcia sportowe, można zagrać w bingo… Wieczorem goście hotelowi zasiadają przed główną sceną w oczekiwaniu na show time… Jest muzyka, są śpiewy i tańce. Organizatorzy nie zapominają o najmłodszych gościach hotelowych, dla których organizowane są specjalne pokazy. Mało nam? Mało! Idziemy tańcować do klubu nocnego, który znajduje się na terenie kompleksu hotelowego. W barze sportowym, który otwarty jest całą dobę, oprócz pićkania i przekąsek, możemy na żywo oglądać najważniejsze zmagania sportowe. Jest wszystko!


Morze pełne rekinów

Przysięgam, że podczas kąpieli w morzu przepłynął koło mnie rekin 🦈! Miał może z metr długości, ale i tak wywołał niemałe poruszenie wśród przebywających w wodzie ludzi 😱… Prawie jak w „Szczękach”!


Ostronosy

W hotelu jesteśmy tylko gośćmi. Prawdziwymi mieszkańcami kompleksu są ostronosy… Są to ciekawskie zwierzaki o wydłużonym nosie i smukłym ogonie. Sympatyczne ostronosy panoszą się po hotelu… Zaglądają nam do kieliszków, skubną coś z talerza. Nie boją się ludzi i są gotowe walczyć o swoje ☺️.

Gabinet pierwszej pomocy często odwiedzany jest przez nieroztropnych turystów, którzy na siłę próbują zaprzyjaźnić się z tymi małpiatkami. Ostronosy mają ostre zęby, które łatwo wbijają się w palce turystów 😬.

Park linowy XPLOR

No to lecę!
Najtwardszy Twardziel 🤣

Morze, plaża… Czas się ruszyć! Jedziemy do parku linowego XPLOR. Park oddalony jest od naszego hotelu o jakieś 8 km. Cena to 115 USD (430 PLN). Cena zawiera transport i bilet wstępu do parku. W parku spędzamy 8 godzin. Park XPLOR oferuje wiele atrakcji. Główna atrakcją są zjazdy na linach rozwieszonych nad dżunglą. Poza linami możemy pojeździć dżipami, połazić po jaskiniach. W parku mamy dostęp do sucie zastawionego bufetu 😋, i barów które oferują napoje bezalkoholowe.

Jesteśmy lekko zdenerwowani… Liny są wysoko rozwieszone, a nam po paru dniach pobytu w Meksyku przybyło parę kilogramów 😓 . Czy liny nas utrzymają? Czy ekipy ratunkowe są poinformowane o naszym pobycie 🤔? Pierwszemu zjazdowi towarzyszy nerwowe bicie serca, zamknięte oczka i zaciśnięte pięści… Odgłos rolek na stalowych linach, wiatr we włosach… Jest zajeb…ie. Cieszymy się jak dzieci… Kolejnym zjazdom towarzyszą okrzyki radości. W parku znajdują się dwie trasy zjazdowe. Wyższa – szybsza, niższa – wolniejsza. Bawiliśmy się na obu! Na obu było fajnie!

Fajną atrakcją jest też jazda dżipami. Na początku jest słabo, ale się rozkręca. Zakręty, podjazdy, zjazdy, kałuże. Niby nic, a cieszy… Słabo wypadają jaskinie i spływ kajakiem. Bez adrenaliny! Jeśli będziecie w XPLOR, to podarujcie sobie te atrakcje i raz jeszcze pozjeżdżajcie na linach…

Wizyta w XPLOR to dawka adrenaliny, którą z przyjemnością sobie zaaplikowaliśmy. Początkowy strach i lęk ustąpił uczuciu relaksu i fajnej zabawy! XPLOR nie jest tani 😶! Było nam ciężko roztać się z 4 stówami (tutaj trzeba wspomnieć, że Konrad ma ksywę „ZŁOTÓWA” 😁😁😁), ale nie żałujemy! POLECAMY!

Cozumel

Kolejny mini GIGANT to wizyta na wyspie Cozumel. Snorkeling na „refie” to wydatek 15 USD (56 PLN). Aby dostać się na wyspę korzystamy z publicznego transportu – promu, który kursuje pomiędzy Playa del Carman a Cozumel. Bilet na prom, w dwie strony, kosztuje nas 5 USD (19 PLN). Na wyspie możemy wynająć skutery. My jednak przypłynęliśmy tutaj by podziwiać życie na „rafie” koralowej. Celowo wbijamy rafę w cudzysłów. Rafy na Cozumel to jakieś nieporozumienie. Betonowe bloki i przewodnik, który karmi ryby 🐡🐠🐟, aby turyści mogli sobie pooglądać morskie stworzenia! Nie dajcie się skusić pięknymi zdjęciami z nurkowania na wyspie Cozumel! Strata pieniędzy!!!

Nurki na Cozumel

Rekiny Wielorybie

Lecąc do Meksyku mam nadzieję na nurkowanie wśród największych ryb na świecie. Taki mamy plan! Tak mi obiecano! Konrad ma wątpliwości… Po przygodach na Kubie, nie czuje się komfortowo we wodzie 😨. Poza tym jak już wiecie Konrad to Złotówa, a przyjemność kąpieli z rekinami to wydatek około 200 USD (750 PLN). Złotówa ulega moim namowom. Nie wiem czy spowodowały to moje błagalne prośby, czy cena jaką udało nam się wynegocjować 120 USD (450 PLN)!

Płyniemy podglądać rekiny wielorybie 🤩🤩🤩!!!

Rekin wielorybi to największy przedstawiciel rekinów, łatwo rozpoznawalny po specyficznym ubarwieniu. Jest też największą znaną rybą. Największy wiarygodnie zmierzony osobnik tego gatunku mierzył 18,8 m długości. Masa ciała rekina wielorybiego sięga 13,6 t (niepotwierdzone dotąd pogłoski mówią o osobnikach nawet 20-metrowej długości, ważących ponad 30 ton). Na wielu obszarach maksymalna odnotowana długość nie przekracza jednak 10–12 m. Pomimo imponujących rozmiarów i groźnie brzmiącej nazwy, rekin wielorybi jest rybą łagodną i nie stanowi zagrożenia dla człowieka. Jest jednym z trzech znanych rekinów żywiących się planktonem. Pozostałe dwa to długoszpar i rekin wielkogębowy. Rekin wielorybi dożywa ponad 70 lat. Jest poławiany gospodarczo, jego mięso osiąga wysokie ceny.

Płyniemy około godziny na otwarte wody Morza Karaibskiego… Trzeba zabrać coś z długim rękawem, aby uchronić się przed karaibskim słońcem. Używanie kremów z filtrem jest zabronione! Ląd szybko znika, a przed nami, aż po horyzont woda…

Jesteśmy na miejscu. Za dodatkowe 100 USD (380 PLN), nasz przewodnik będzie robił nam zdjęcia w czasie naszych nurków.

Maski na głowach, płetwy na nogach… Instrukcja od kapitana… Nie dotykać ryb! 3, 2, 1, GO! Zamiast do wody, poleciałem w przeciwną stronę! Wyłożyłem się na pokładzie! Próbuję się pozbierać. W płetwach nie jest to takie proste… Wszyscy zacieszają 😂! Kapitan raz jeszcze odlicza! Hop! I jesteśmy w wodzie…

3, 2, 1… GO!

Dopiero teraz zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy na otwartych wodach. Nie widać dna… Widzę ciemność! Ciemność widzę! Naszym oczom ukazują się rekiny 🐳🐋. Są wielkości autobusu. Machamy nóżkami, ale nie jesteśmy w stanie za nimi nadążyć. Woda przez rurkę wlewa mi się do ust. Konrad ma na sobie pełną maskę.

Mamy trzy nurki. Konrad pasuje po pierwszym. Przejmuję od niego maskę. Teraz to jest bajka. Maska z Decathlonu to chyba najbardziej udany zakup! Możliwość oddychania zarówno przez nos jak i usta. Nieograniczona widoczność! Woda się nie wlewa! Teraz bez żadnych przeszkód mogę podziwiać te niesamowite zwierzęta! Kapitan mówił, żeby nie dotykać ryb, ale co robić, gdy rekiny płyną na Ciebie?! Śliska skóra rekina ociera się o mnie pozostawiając rybi zapach! Cieszę się jak dziecko!

Kici, kici…

Kolejne osoby rezygnują z dalszych nurków. Zostaję tylko ja! Najdzielniejszy z dzielnych! Ostatni mój nurek trwa jakieś 15 minut. Jestem świadkiem, jak rekin z otwartą paszczą pochłania plankton. Nie chcę wychodzić z wody… Udaję, że nie widzę nawoływania przewodnika… Se płynę, oglądam, podglądam… Jest WOW!!!

Czas wracać. W drodze powrotnej popijamy piwko – prezent od kapitana. Konrada dopada choroba morska. Woda nie jest jego żywiołem!

Meksyk miał być leniwym GIGANTEM. Wiele się tu jednak działo, wiele widzieliśmy… Dobrze się tu bawiliśmy!!! Zabrakło nam Mariachi – grajków meksykańskich, Meksykanów w sombrero 🤠 przemierzających pueblo na osiołkach…

O Autorze

Nie pamiętam kiedy podróżowanie stało się moją pasją... Plecak i paszport zawsze trzymam pod ręką. Kilkutygodniowy gigant, city break? Zawsze jestem na TAK!

2 komentarze

  • Małgorzata
    10 grudnia , 2018 at 16:28

    Piękna przygoda, piękny opis, piękna polszczyzna! Buziaki.

    Odpowiedz
    • Grzesiek
      10 grudnia , 2018 at 16:36

      Nie mogę się doczekać, gdy razem z Tobą, będę zwiedzał Podlasie 😍. Do zobaczenia latem!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: