Delhi – dzień drugi

Kutb Minar, Świątynia Lotosu, Brama Indii, Grobowiec Humajuna, Wielki Meczet…

Nasz drugi dzień w Delhi zaczynamy wcześnie rano. Szybki prysznic w indyjskim stylu i idziemy na śniadanie. W sali śniadaniowej nie jesteśmy sami. Oprócz nas są jeszcze turyści z Izraela, Rosjanie i Australijczycy. Czystość sali pozostawia wiele do życzenia. Benary dawno nie widziały ścierki i płynu do mycia. Rzeczy się kleją. Na naszych twarzach i pozostałych gości widać przerażenie. Odkrywamy w jednym z benarów przepyszne placki, coś jak nasze naleśniki. Grzesiek pozostaje jedynie przy bananach. Ja odważnie próbuję lokalnych rarytasów. Przez okno podziwiamy jak powoli Delhi budzi się do życia a wraz z nim smog…

Wracamy do pokoju po aparat i resztę rzeczy niezbędnych do dokumentowania naszego giganta. Nagle słyszymy odgłos dobiegający z sąsiedniego pokoju, a właściwie toalety… Komuś zaszkodziło śniadanko 🤢🤮. Spoglądamy na siebie w milczeniu, kto będzie następną ofiarą porannego posiłku? Są już pierwsze ofiary „delhi belly” .

Mimo wciąż realnego zagrożenia ruszamy w miasto zaopatrzeni w stoperany i resztę cudownych medykamentów. Pierwszy atrakcja to Qutub Minar. Dzieli nas spora odległość. Korzystamy z Ubera, koszt podróży to 226 INR (12.30 PLN), „złotówa” bardzo hojny w dawaniu napiwków 🙂

Qutub Minar

Wstęp do Qutub Minar to 500 INR (27 PLN). Na miejscu sporo szkolnych wycieczek, mało zagranicznych turystów.

Qutub Minar, czyli Wieża Zwycięstwa, została wzniesiona przez muzułmańskiego władcę – wojownika o imieniu Qutub-un-Din Aibak. Był on wielkim fanatykiem religijnym i to on rozpoczął budowę pierwszego meczetu w Delhi. Nakazał zburzyć 27 budowli „niewiernych” dzięki czemu miał dość materiału do budowy nowego muzułmańskiego kompleksu świątynnego. Meczet Aibaka 🕌 nie przetrwał do naszych czasów. Możemy podziwiać malowniczye ruiny.

Wieża Qutub Minar jest jedną z głównych atrakcji turystycznych Delhi. Jej wysokość to 70 metrów, jest strzelista i solidna zarazem, Naszą uwagę przyciągają bogate zdobienia wieży.

Miejsce tętni życiem, dookoła rozbiegane grupy dzieci, które non stop nas zaczepiają i proszą o selfiaki. Dzieciaki w tym miejscu mają lekcje w plenerze. Co do samej wieży nie wiadomo jakie miała przeznaczenie. Czy miała stanowić wyraz wiecznej chwały muzułmańskich wodzów czy też pełniła funkcję mineratu z uwagi na sąsiedztwo z meczetem. Cieżko jednak wyobrazić sobie, że ktoś wdrapuje się po 350 schodach kilka razy dziennie i ma jeszcze siłę na modlitwę. Po dwóch godzinach przemieszczamy się dalej. Pora na kolejny punkt – Świątynię Lotosu.

Świątynia Lotosu

Świątynia Lotosu to największa bahaistyczna świątynia w Indiach. Bahaizm to najmłodsza religia, której podstawą jest wiara w jedność Boga, jedność wszystkich religii i jedność ludzkości 🙏🏻.

Przed wejściem na teren, na którym znajduje się świątynia obowiązkowa kontrola bezpieczeństwa. Oczywiście pojawiają się kłopoty, bo na teren nie można wnosić papierosa elektronicznego. Musimy przechytrzyć ochroniarza… Się nam udaje i wchodzimy z e-zabawką. Kilka zdjęć na miejscu i wychodzimy. Wejście bezpłatne. Czekając na Ubera, który ma nas zawieść do kolejnej atrakcji atakują nas sprzedawcy. W dobrej cenie kupujemy parę drobiazgów.

Grobowiec Humajuna

Grobowiec Humajuna

Pora na Grobowiec Humajuna, władcy, który panował w XVI stuleciu. Wstęp 500 INR (27 PLN). Bardzo malowniczo. Nie jest tłoczno.

Budowla powstała z czerwonego piaskowca, a do wykończenia użyto białego marmuru. Mauzoleum stoi na kwadratowej podstawie, z arkadami z każdej strony i szesnastoma osobnymi wejściami do budynku. W środku wzniesiono oktagonalną komnatę, nakrytą kopułą – miejsce ostatniego spoczynku Humajuna (1508–1556) – otoczoną przez mniejsze oktagonalne pomieszczenia, gdzie znajdują się groby Hamidy oraz dziewięciu innych członków rodziny królewskiej.

Grobowiec otaczają ogrody w stylu perskim, założone na planie kwadratu, podzielone na cztery części oddzielone groblami, którymi poprowadzone są wąskie kanały. Całość otacza mur z dwoma bramami, od południa i od zachodu.

Grobowiec jest jednym z pierwszych ogrodowych wzniesionych przez Mogołów, a ogrody najstarszymi, które zachowały się do dziś na oryginalnym planie. Reprezentuje on wczesny styl architektury Mogołów, łączący sztukę indyjską ze sztuką perską, który ewoluując w późniejszym okresie znalazł zastosowanie przy budowie Taj Mahal w Agrze.

Brama Indii

Udajemy się pod Bramę Indii. Dookoła gwarno tłumnie, wszystko w atmosferze festynu. Jest to popularne miejsce spotkań w Delhi. Mieszkańcy w pobliskich parkach urządzają pikniki, na straganach znajdziemy przekąski, pamiątki i pierdoły!

42 metrowa Brama Indii to pomnik ufundowany przez Wielką Brytanię, upamiętniający żołnierzy indyjskich, którzy polegli na frontach I Wojny Światowej i wojnach afgańskiech. W 1971 roku utworzono tu grób nieznanego żołnierza.

Wielki Meczet w Delhi

Zbliża się godzina 16. Brzuchy domagają się posiłku. Wysyłają jednoznaczną informację – jeść 🍝!!! Na naszej liście pozostał jeszcze Wielki Meczet. Decydujemy, że zjemy w okolicach świątyni. Na miejscu dzikie tłumy. Okolice Wielkiego Meczetu to tętniący życiem bazar.

Jest głośno, Idziemy za tłumem i trafiamy do arabskiej restauracji gdzie przy wejściu panowie wyrabiają chlebki. Po szybkiej konsumpcji idziemy do meczetu. Wstęp jest bezpłatny ale pobierana jest opłata za aparat i kamerę – 300 INR (16.30 PLN) od osoby. Dla tych co mają na sobie krótkie spodenki – uspokajamy, na miejscu można dostać szmatkę, żeby się odziać. Jest to największa muzułmańska budowla sakralna w Indiach wzniesiona w XVII wieku. Obiekt został wzniesiony przez Szahdżahana – tego samego władcę, który nakazał wybudować Taj Mahal w Agrze. Do budowli prowadzą szerokie schody. Dziedziniec meczetu jest ogromny. Nie zagrzewamy długo czasu na miejscu. Przegania nas pan porządkowy. Muzein z minaretu nawołuje wiernych do modlitwy.

Meczet Piątkowy

Przy wejściu zaczepia nas mężczyzna i próbuje wyłudzić od nas zapłatę za wejście. Jedna rada od nas – przeganiajcie takich naciągaczy, stanowczym głosem a dadzą Wam spokój.

Nie wiadomo kiedy zrobiło się ciemno. Ruch uliczny to czyste szaleństwo w Delhi. Na murku tuż przed przejściem przez ulicę śpi mężczyzna. Nagle upada praktycznie wprost pod nadjeżdżający autobus. Ratujemy mężczyźnie życie 👊🏻. Pomimo tego, że lokalsi widzą co się dzieje nikt z nich nie jest zainteresowany udzieleniem pomocy. Totalna znieczulica!

Na naszej liście pozostaje jeszcze największa świątynia hinduistyczna Akshardham.

Akshardham

Akshardham

Do Akshardham docieramy około 19. Świątynia jest już zamknięta dla wiernych i zwiedzających. Pozostaje nam zrobienie zdjęcia z wiaduktu autostrady 🙁…

Wracamy do hotelu z poczuciem spełnienia dobrego uczynku (uratowaliśmy dziś jedno życie!). Po drodze wchodzimy do lokalnego pubu… Trzy panie śpiewają indyjskie szlagiery, a nagłośnienie wysoce przekracza jakiekolwiek normy 🙉 . Pijemy browara i uciekamy. Rano wyjazd do Agry!

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Podoba Ci się nasz blog?
Pomóż nam w realizacji naszych marzeń!
Image is not available
Slider
%d bloggers like this: