Menu

48 godzin w Bombaju, 48 godzin w Mumbaju

Bombaj to ostatni przystanek na trasie naszego indyjskiego giganta. Już teraz możemy powiedzieć, że wyprawa do Indii to strzał w dziesiątkę! Lepiej trafić nie mogliśmy! Nasze obawy okazały się bezpodstawne! Indie są fajne i mamy nadzieję, że nie będzie to nasz jedyny Gigant w tym pełnym kolorów kraju!

Do Bombaju lecimy liniami IndiGo. Lot z Goa do Bombaju trwa ponad godzinę i kosztuje nas 2,311 INR (127 PLN).

Miasto – Bombaj które widzimy z okna samolotu przykryte jest smogiem. Brudne ulice, zaśmiecone rzeki i kanały, smog – to krajobraz indyjskich miast.

Przed zanieczyszczeniem powietrza chronimy się używając masek przeciw smogowych. Trochę wątpimy w ich skuteczność. Z nosów wydłubujemy czarne jak węgiel babole 😝!

Nasz hotel znajduje się niedaleko Bramy Indii, 22 km od lotniska. Na lotnisku bierzemy taksówkę, za z góry którą płacimy na hali przylotów. Podajesz adres, płacisz, dostajesz numer wozu. Za taksówkę płacimy 450 INR (24.70 PLN). Mamy pewność, że nie zostaniemy oszukani!

Bombaj czy Mumbaj?!

Bombaj to stolica indyjskiego stanu Maharasztra, położona na wyspie Salsette, na Morzu Arabskim. Wraz z miastami satelitarnymi tworzy najludniejszą po Delhi aglomerację liczącą 23 miliony mieszkańców! Dzięki naturalnemu położeniu jest to największy port morski kraju. Znajdują się tutaj także najsilniejsze giełdy Azji Południowej: National Stock Exchange of India i Bombay Stock Exchange. Mumbaj jest ponadto uznawany za stolicę kinematografii indyjskiej. To tutaj znajduje się słynne Bollywood!


Bombaj, Mumbaj?

Indyjska nazwa pochodzi od miejscowej hinduskiej bogini Mumba. W XVI wieku Portugalczycy nazwali to miasto Bom Bahia co znaczy Dobra Zatoka . Brytyjczycy po przejęciu kolonii w 1661 zmienili nazwę miasta na Bombay. Oficjalna zmiana nazwy w języku hindi i angielskim nastąpiła w 1995. Według Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych w języku polskim można stosować zarówno nazwę „Mumbaj”, jak i „Bombaj”.


Brama Indii

Po zameldowaniu się w hotelu idziemy pod Bramę Indii. Brama Indii w Bombaju to łuk o wysokości 26 metrów. Budowla ta wzniesiona została w latach 1915-1924 na wzór XVI-wiecznej architektury Gudźaratu aby uczcić wizytę króla Anglii Jerzego V i jego małżonki, Marii.

Brama Indii w Bombaju

Brama Indii w Mumbaju to największa atrakcja turystyczna miasta. Plac przy bramie to popularne miejsce spotkań towarzyskich.

25 sierpnia 2003 na pobliskim parkingu, terroryści zdetonowali bombę, zabijając wiele osób.

W pobliżu Bramy Indii znajduje się hotel Taj Mahal Palace.

Miejskie opowieści mówią, że hotel został wybudowany przez Jamsetji Tata, po tym jak odmówiono mu wstępu do hotelu Watson, który przeznaczony był tylko dla „białych” gości.

Dziś Taj Mahal Palace to jeden z najlepszych hoteli w mieście…

Brama Indii i Taj Mahal Palace

Robimy się głodni… Bombaj to świetne miejsce, aby spróbować ulicznego jedzenia. Do tej pory się wzbranialiśmy przed ulicznymi rarytasami, ale jak ma nas dosrać to nas dosra💩!

Indyjskim smakom poświęciliśmy osobnego posta, do którego lektury serdecznie zapraszamy 🤤!

Groty Elefanty

Rankiem, następnego dnia płyniemy na wyspę Elephanta. Nazwa wyspy pochodzi od rzeźby słonia, która kiedyś znajdowała się na wyspie.

Znów udajemy się pod Bramę Indii. Po prawej stronie od bramy znajdują się kasy, gdzie kupujemy bilety na prom. Cena dla wszystkich taka sama czyli 200 INR (11 PLN) od osoby, w dwie strony. Na łodzi za dodatkowe 10 INR (0.55 PLN) możemy dostać miejsce na górnym pokładzie.

Płyniemy około godziny po brudnych wodach zatoki. Wszędzie pływają śmieci, a widok przysłania smog!

Powodem naszej wizyty na wyspie są Groty Elefanty. Aby zwiedzić groty trzeba wyskoczyć z 600 INR (33 PLN)!

Aby dostać się do grot, trzeba wspiąć się na wzgórze. Droga na szczyt z obydwu stron otoczona jest straganami z pamiątkami. Ceny w Bombaju są dużo niższe niż w Delhi czy w Dżajpurze. Jeśli dobrze się targujecie to można otrzymać naprawdę dobrego deala. Jest to dobra okazja, aby zaopatrzyć się w pamiątki


Kryszna na liściu namalowany

W Bombaju, przy Grotach Elefanty kupujemy wizerunek liścia, z którego uśmiecha się do nas Kryszna. Zacznijcie oszczędzić pieniądze! Będzie on przedmiotem aukcji na kolejnym finale WOŚP ❤️!

Podróżowanie jest fajne!

Pomaganie jest fajne ❤!


Pomaganie jest fajne!
Gramy z Wielką Orkiestrą Świątecznej pomocy!

Groty na wyspie to wykute w skale świątynie udekorowane kamiennymi posągami. Rzeźby przedstawiają hinduistyczną mitologię, a pobożni Indusi wciąż oddają im cześć. Groty datowane są na VII – IX wiek. Podsłuchujemy jak przewodnik opowiada wycieczce o świetności wyspy, o tym że rzeźby były kolorowe, a sama wyspy była ważnym ośrodkiem religijnym. Rozglądamy się po jaskini… Większość rzeźb jest uszkodzona a niektóre z siedmiu grot są zupełnie puste. Okazuje się, że Portugalczycy urządzili sobie w tym miejscu magazyn prochu, i na skutek jego wybuchu jaskinie zostały poważnie uszkodzone.

Najwięcej rzeźb zachowało się w jaskini Śiwy. Głównym obiektem kultu jest wykuty w skale wizerunek Śiwy Mahesiamurti. Jest to popiersie o trzech twarzach, wyrażających trzy aspekty boga: z lewej strony wąsaty i groźny to Śiwa Bhajrawa, pośrodku Wielki Bóg – Mahadewa, z prawej żeńska, miłosierna postać Śiwy – Uma.

Śiwa Mahesiamurti
Bogowie

Zespół Grot Elefanty od 1987 znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.


W świątyniach jest zakaz nagrywania, zdjęcia można robić bez żadnych przeszkód!


Idziemy w miasto

Architektura Mumbaju jest inna, od tej jaką do tej pory spotykaliśmy na trasie naszego indyjskiego giganta. Jest tu europejsko 😉.

Na uwagę zasługuje dworzec kolejowy króla Śiwadźiego. Dworzec wybudowany w stylu będącym połączeniem neogotyku i architektury indyjskiej. Dworzec wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Dworzec kolejowy króla Śiwadźiego

Dworzec jest naprawdę imponujący. Niestety podczas naszej wizyty trwają prace remontowe. Po drugiej stronie ulicy widzimy, podobny do kościoła budynek Korporacji Miejskiej.


Milioner z ulicy

Finałowa scena Slumdoga i słynny booliwodzki taniec, przy rytmach Jai Ho odegrana została w Bombaju, na dworcu króla Śiwadźiego…


Łazimy po Mumbaju od czasu do czasu zatrzymujemy się przy straganach z ulicznym jedzeniem. Kusi nas, aby skosztować soku wyciskanego z trzciny cukrowej, ale nie jesteśmy aż tak odważni.

Wchodzimy na dziedziniec jednego z muzeów w Bomgbaju – Chhatrapati Shivaji Maharaj Vastu Sangrahalaya. Jest to największe i najczęściej odwiedzane muzeum w mieście. W swoich zbiorach posiada hinduskie i buddyjskie rzeźby, figurki z terakoty z doliny Indusu, miniaturowe obrazy i groźną broń indyjską.

Chhatrapati Shivaji Maharaj Vastu Sangrahalaya

Fanami muzeów nie jesteśmy i poprzestajemy na zrobieniu zdjęcia Buddy, który śpika sobie w ogrodach muzeum.

Idziemy na bazar

Do końca naszego Giganta zostało zaledwie parę godzin. Postanawiamy udać się na lokalne targowisko. Niedaleko dworca króla Śiwadźiego znajduje się bazar Crawford. Kupimy tu wszystko: ubrania szyte na miarę, materiały, biżuterię, chińskie zabawki, paski… Wszystko tu kupimy!

Ludzi na bazarze jak mrówków! Coś dźwigają, gdzieś idą… Łatwo można zgubić się w tym tłumie…

Tuż przy bazarze znajduje się największy meczet w Bombaju Jama Masjid – Meczet Piątkowy.

Zabrakło nam czasu na Mumbaj, zabrakło nam czasu na Indie! Na nasz Gigant jechaliśmy z pewnymi obawami, które zostały rozwiane już po pierwszych dniach w tym niezwykłym kraju!

Czas wracać do hotelu. Trzeba spakować plecaki i ruszać na lotnisko. Czas wracać do domu 😥…

Jeszcze tu wrócimy! Raz jeszcze powiemy Namaste India!

Lubicie na ostro?

Nigdy wcześniej nie próbowaliśmy indyjskiego jedzenia, no może raz w Bangkoku, ale to przez…

22 kwietnia , 2019
O Autorze

Nie pamiętam kiedy podróżowanie stało się moją pasją... Plecak i paszport zawsze trzymam pod ręką. Kilkutygodniowy gigant, city break? Zawsze jestem na TAK!

Brak komentarzy

    Dodaj komentarz

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.